Breaking NEWSKomentarz politycznyWybory Samorządowe

Ja tym „starym borsukom” nie wierze! – wywiad z Jarosławem Spychałą

Gdy sprawował Pan funkcję dyrektora Centrum Kultury w Żyrardowie, był Pan równocześnie redaktorem naczelnym miesięcznika “Żetka”. To w nim w marcu 2015 roku pojawił się artykuł “zysk czy wyzysk”. Po jego lekturze można dojść do wniosku, że lokalna firma obsługi rynku nieruchomości złamała prawo, wypowiedziała umowy najmu lokatorom pod pretekstem kapitalnego remontu bez pełnej podstawy prawnej. tj bez poinformowania lokatorów, że po remoncie (najpóźniej po roku) będą mogli wrócić do najmowanych mieszkań. Czy ostatecznie lokatorzy do nich wrócili? Co dalej z tą sprawą? Zarzuty się potwierdziły?

Panie Redaktorze, to są sprawy dla stosownych instytucji. Niech one to zbadają i niech wydadzą w tej sprawie ewentualnie decyzje, postanowienia, czy nawet wyroki. Ja nie chciałem i nie chcę tu być sędzią. Niewątpliwym był fakt, że ludzie czuli się pokrzywdzeni. Szukali pomocy wszędzie i jej nie znaleźli. Sprawa trafiła do mnie. Jako dyrektor CK nic nie mogłem zrobić, ale jako redaktor gazety mogłem zadać etyczne pytanie, czy aby na pewno wszystko jest w porządku.
Co ciekawe, z wielu ust popłynęły zarzuty, że nie jestem z Żyrardowa i co ja się wtrącam w sprawy żyrardowskie. Innymi słowy, jak ktoś jest z Żyrardowa to ma prawo traktować ludzi z Żyrardowa jak chce, a inny, nie-Żyrardowianin nie ma prawa im pomagać. Przewrotna to logika!
Pozytywny skutek tego artykułu był chyba taki, że Biur-Mar, jakby to ująć, zaczął się wtedy zachowywać roztropniej. Ale jak to wygląda dziś trudno jest powiedzieć.

Po ukazaniu się artykułu Piotr Kowalkowski wytoczył Panu proces o zniesławienie, ale niedługo po tym wycofał pozew. Jak Pan myśli dlaczego? 

Pan Kowalkowski zdaje się być człowiekiem porywczym. I tak chyba postąpił i w tym przypadku: najpierw zrobił, potem pomyślał. Merytorycznie porażkę poniósł już z chwilą, gdy złożył pozew. Choć zajęło mu dobrą chwilę zanim to zrozumiał. Po pierwsze, Kowalkowski nie mógł wygrać tego procesu, bo informacje, które podaliśmy były prawdziwe – przedłożyliśmy w Sądzie dokumenty, które nie pozostawiają żadnych wątpliwości i autentyczność tych dokumentów też nie została wzruszona. Po drugie, przegrana Kowalkowskiego oznaczała de facto, że zarzuty kierowane przez Mieszkańców pod adresem jego firmy są zasadne. I po trzecie wreszcie, to samo oznacza fakt, że wycofał powództwo – wycofując pozew uznał, że informacje podane w artykule nie wymagają sprostowania, a więc nie wprost przyznał, że informacje zawarte w artykule są prawdziwe.

Dlaczego pana zdaniem Urząd Miejski, PGM, Prezydent, Radni czy nawet służby nie zainteresowały się tą sprawą? 

To jest dobre pytanie, lecz do tej pory nie usłyszałem oficjalnego stanowiska UM, PGM Rady Miasta, dlaczego nikt tą sprawą się nie zajął, choć powinien. Nie ukrywam, że chciałbym poznać ich stanowisko w tej sprawie.
Na świecie w tego typu przypadkach ludzie nie czekają na reakcję instytucji i nie biegają za każdym razem do sądu. Biorą sprawy w swoje ręce i dają wyraz dezaprobacie „nogami” – przestają chodzić do takich firm, przestają korzystać z ich usług, przestają tam kupować, czym w konsekwencji doprowadzają do wyeliminowania danego podmiotu z rynku. I to jest moim zdaniem najlepsze rozwiązanie.

Wygląda na to, że Piotr Kowalkowski przestał być członkiem zarządu firmy Biur-Mar, bo z dniem 9 czerwca 2018 roku został wykreślony z jej KRS-u, więc być może to właśnie efekt tamtych działań? Czy to raczej kariera polityczno – medialna spowodowała takie a nie inne decyzje? Jak Pan to ocenia?

Nie jestem o tym do końca przekonany, że Piotr Kowalkowski rzeczywiście nie jest już związany z Biur-Marem. Być może szło to w tym kierunku, ale chyba tego procesu nie dokończono. Odnoszę wrażenie, że to gra pozorów, ale może jest to błędne wrażenie. Czas pokaże.
Kulisy tego są niejasne. Swego czasu pojawiały się nieoficjalne pogłoski, że pan Kowalkowski jest namaszczony na nowego dyrektora PGM. Co byłoby dziwne, bo o ile mi wiadomo Biur-Mar był w sporze prawnym z PGM i, jeśli się nie mylę, przegrał ten proces, a w konsekwencji Biur-Mar miał zapłacić kilkadziesiąt tysięcy złotych na rzecz PGM. Próbowałem zweryfikować tę informację u ówczesnego prezydenta Jasińskiego. Prezydent odpowiedział mi jednak, że nic mu w tej sprawie nie wiadomo. Jest to zaskakujące, bo prezydent taką wiedzę powinien mieć. A jeśli jej rzeczywiście nie miał, to powinien był tę informację zweryfikować albo w PGM, ale u pana Kowalkowskiego, z którym de facto był w ciągłym kontakcie. Może teraz warto jeszcze raz zapytać prezydenta Chrzanowskiego.

Choć Prezydent oficjalnie zaprzeczał, jakoby znał Piotra Kowalkowskiego, ale każdy, kto choć trochę interesował się poczynaniami władzy w Żyrardowie wiedział, że od lutego 2017 roku byli to bardzo dobrzy znajomi. Wygrał przetarg na wynajem pomieszczeń resursy gdzie urządził lokal gastronomiczny. Teraz okazuje się, że nie płaci czynszu, podobno nie wydawał śniadań gościom hotelu, korzystał z ogrodu resursy gdzie ustawił scenę i robił huczne dyskoteki – a wszystko w wyremontowanym za grube miliony zabytku. Wygląda na to, że dopiero gdy prezydent znalazł się w areszcie urzędnicy zaczęli dostrzegać te nieprawidłowości, bo w jeden weekend powstał tajemniczy raport, który podobno zawiera sporo więcej zarzutów.

Prezydent Jasiński i jego otoczenie, obiecywali w kampanii wyborczej transparentność. Na tym m.in. miała się zasadzać owa „nowa jakość”. To też miało odróżniać ich od poprzedników. Chyba jednak nie udało się dotrzymać tej obietnicy. Trudno wyjaśnić, co powoduje panem Kowalkowskim.
Jako były dyrektor jednostki mogłem tylko skierować stosowny wniosek do prezydenta miasta, co niniejszym uczyniłem. Przeprowadzono audyt. Teraz zapadło niezrozumiałe, lecz wymowne milczenie.
Niejednokrotnie mówiono, że Prezydent Jasiński zachowuje się jakby był Prezydentem nie Żyrardowa, lecz Polski. Być może pan Kowalkowski w to uwierzył. Ale przecież Prezydent Żyrardowa nie ma ”prawa łaski”. A ludzie sami z siebie Kowalkowskiemu nie wybaczą, o czym może się on przekonać już w sądach.

Gdy komentował areszt dla Wojciecha Jasińskiego ujawnił że z wykształcenia jest prawnikiem. Czy wg Pana nie jest to aspekt dodatkowo obciążający ? Przecież jako prawnik z wykształcenia musiał sobie zdawać sprawę, że wypowiedzenia najmu mogą mieć wadę prawną i pomijają najważniejszą kwestię – powrót lokatorów do mieszkań. 

Gwoli ścisłości, wydaje mi się, że pan Kowalkowski chełpił się swoim prawniczym wykształceniem już podczas wcześniejszych wyborów samorządowych, w których startował na radnego (zyskał 35 głosów – przyp. red.). Rzymianie mieli powiedzenie „ignorantia iuris nocet”, czyli „nieznajomość prawa szkodzi”. Innymi słowy, to że łamiesz prawo, bo nie wiesz, co ono stanowi, nie jest okolicznością łagodzącą, ponieważ w twoim interesie jest znać prawo. Co zdaniem Rzymian powinno czekać człowieka, który nie przestrzega prawa, mimo tego, że je zna?
Jeśli rzeczywiście informacje na temat wyniku audytu, odnoszącego się m.in. do działalności pana Kowalkowskiego, się potwierdzą – choć mi samemu wydaje się to wręcz niewiarygodne – to w tym jednym przypadku wykształcenie prawnicze nie będzie mu chyba pomocne. To chyba będzie pierwszy taki przypadek, o jakim słyszałem, że prawnik będzie przeklinał dzień, w którym ukończył studia prawnicze.

Zmieńmy temat, czy rezygnacja z prowadzenia CK miała związek z TVŻ? W ostatnich dniach urzędowania wypowiedział pan umowę z firmą Leking Media. Miał Pan świadomość nieprawidłowości, które dotyczą tej firmy i wolał pan w tym dalej nie uczestniczyć?

To był jeden z powodów mojej rezygnacji. Byłem świadkiem rozmowy, z której wynikało, że planowane jest podpisanie jakiś umów, dzięki którym Leking Media ma osiągać zyski z tytułu emisji reklam w TVŻ. Ja tych umów nie wiedziałem. Nie wiem dokładnie, co w nich było i kiedy je zawarto – dowiadujemy się tego dopiero teraz. Mój niepokój jednak wzbudził fakt, że ja jako kierownik jednostki, do której telewizja należy nic o tym nie wiedziałem. Pomijam już przy tym fakt, że to CK miało czerpać z tego zyski. Po to m.in. zmieniałem tą telewizję. W tych okolicznościach podjąłem jedyne możliwe racjonalne kroki.

Dlaczego Pana zdaniem umowa z Leking Media była przedłużana, podniesiono wynagrodzenie, zatrudniano pracowników z budżetu CK, kupowano sprzęt, meble, oprogramowanie, pozwolono na reklamy w spółkach miejskich. Ostatecznie zainteresowało się tym CBA i jeżeli coś odbyło się tu niezgodnie z prawem to na pewno to wyjaśnią, ale pytanie pozostaje dalej to samo ? Dlaczego pozwalano na to wszystko?

Niewątpliwie nie leżało to w interesie CK – zwiększane nakłady, a żadnych zysków. Nie rozumiem zresztą, po co spółki, które de facto są monopolistami w Żyrardowie, się reklamowały? Jaki interes ekonomiczny za tym stał? Chciały zwiększyć swoją sprzedaż – przecież i tak wszyscy muszą kupować usługi od tych spółek. Dlaczego jednak spółka za dokładnie tę samą usługę płaci kilkaset złotych, a inna kilka tysięcy? W jaki sposób była naliczana marża? Dla tych okoliczności nie znajduję żadnego racjonalnego wyjaśnienia.

Swego czasu zadeklarował Pan start w wyborach prezydenckich przeciwko Wojciechowi Jasińskiemu. Wygląda na to, że on w nich jednak nie wystartuje, choć nie utracił prawa wybieralności to karkołomne byłoby prowadzenie kampanii z aresztu, gdzie prokurator decyduje o każdym aspekcie życia tymczasowo aresztowanego – o telefonach, widzeniach itd. Zupełnie pomijając w tym wszystkim zarzuty jakie na nim ciążą, bo o ich zasadności zdecyduje niezawisły sąd. Podtrzymuje Pan swoją decyzje o starcie w wyborach ?

Mieszkańcy zaczynają już żartować, że teraz prezydentów w Żyrardowie to będą brać z łapanki.
Rzeczywiście taka propozycja padła pod moim adresem. Jednak ja nie jestem politykiem i mnie politykowanie nie interesuje. I nie chce mi się w to bawić – polityka w Żyrardowie przypomina mi właśnie pełną złośliwości zabawę w piaskownicy. Mi się wydaje, że ludzie mają już tego dosyć.
Owszem interesuje mnie to, co jak będzie się rozwijał Żyrardów. Właśnie jestem w trakcie przeprowadzki do Żyrardowa. Bo chce tu żyć normalnie i spokojnie, pewnie jak każdy Żyrardowianin. Ale chciałbym, żeby to było miasto nowoczesne, np. z dostępem do lotniska. Ja wykładam na zagranicznej uczelni i chciałbym móc to kontynuować. Gdyby dobrze pokierować sprawami związanymi z lotniskiem, to pewnie wielu Mieszkańców miałby nie tylko ułatwiony dostęp do podróży, ale znalazłoby pracę w sferze związanej z funkcjonowaniem Lotniska, a pewnie i nie jeden mógłby dolatywać do pracy samolotem – tak jak np. wiele osób z Warszawy pracuje we Frankfurcie i dolatują tam codziennie. To wydaje się niemożliwe, ale często dolatują szybciej do Frankfurtu, niż pokonują zakorkowaną Warszawę.
Żyrardów ma szansę stać się zamożnym i nowoczesnym miastem! I faktycznie w takim Żyrardowie chciałbym mieszkać.
Naiwnym byłoby jednak sądzić, że stanie się to tylko i wyłącznie za sprawą lotniska czy funduszy europejskich. O rozwoju miasta przesądzą Przedsiębiorcy. Ich sukces będzie też sukcesem Mieszkańców. Bo to ostatecznie oni będę lub nie będą inwestować w mieście i tworzyć miejsca pracy. Spotkałem się z częścią tych przedsiębiorców i czekam na ich deklaracje – czy zdecydują się inwestować w Żyrardowie. Z drugiej strony Miasto powinno im dalece możliwie pomagać i wspierać, oczekując jednak tworzenia miejsc pracy i dobrego traktowania pracowników.
Nie zgadzam się z częścią lokalnych działaczy, którzy próbują aspiracje i rozwój Mieszkańców ograniczyć do marzenia o chodniku. Czy chodnik jest ważny? Pewnie, że jest bardzo ważny! Ale trzeba też myśleć o pracy dla ludzi. Jak ludzie nie będą mieli pracy i nie będą dobrze zarabiać, to nic im te chodniki nie pomogą – co najwyżej będą chodzić po nich nieszczęśliwi.
Gdyby zatem Przedsiębiorcy zechcieli się zaangażować w budowę miasta i tworzenie miejsc pracy, to pomysł mojej kandydatury stałby się godny rozważenia.

Czas wyborów to powinien być czas podsumowań i rozliczeń poprzedniej kadencji, ale także planów na przyszłość. Jak pan ocenia tą kadencję ?

Po pierwsze, wbrew pozorom, nie byłem i nie jestem przeciwnikiem Wojciecha Jasińskiego! Powtórzę to, co mówiłem już wcześniej, gratuluję Prezydentowi Jasińskiemu wszystkiego tego dobrego, co udało mu się dla Żyrardowa zrobić. Miasto ruszyło z funduszami i remontami! Prezydent zasłużył na pochwałę! Zasłużył jednak też i na naganę! Prezydent wiedział, kim jest Kowalkowski, wiedział, bo ludzie zwracali się do niego o pomoc. Prezydent nie tylko nie pomógł im, lecz samego Kowalkowskiego wyniósł na salony. Tolerował ten horror, bo był jemu i jego zapleczu na rękę. W ten sposób zadano głęboką ranę Miastu.
Mam też pretensje do otoczenia Prezydenta. Nikt się Prezydentowi nie postawił, nikt go w tym szaleństwie nie zatrzymał! W zamian jedni się dobrze bawili, a drudzy sądzili, że uprawiają politykę. Szkoda, że tym nielicznym, którzy ostrzegali, nie udało się przebić. Być może, gdyby wszyscy wtedy stanowczo zareagowali, to sytuacja prezydenta wyglądałaby dziś inaczej, inaczej wyglądałby też i sam Żyrardów! Teraz wszyscy udają, że o niczym nie wiedzieli. Ja tym „starym borsukom” nie wierze! Moim zdaniem powinni przynajmniej jedną kadencję odpokutować.

Jak Pan widzi Żyrardów w latach 2018 – 2023 ?

Przygotowując strategię rozwoju Żyrardowa planowałem uruchomić program stypendialny dla Młodzieży Żyrardowskiej, aby mogła studiować na dobrych uczelniach, nawet zagranicznych. My dziś powinniśmy pomóc młodym Żyrardowianom – jeśli im teraz nie pomożemy, to kto i dlaczego miałby się opiekować potem nami?
Przygotowałem też „pakiet mieszkaniowy”. Początkowo chodziło o zabezpieczenie mieszkańców przed działalnością tzw. „czyścicieli kamienic”, w wyniku której to działalności cześć Żyrardowian straciła swoje mieszkania. Teraz chodzi jednak o coś więcej. Trzeba zapewnić godziwe warunki mieszkania Żyrardowianom, bo sytuacja zrobiła się w międzyczasie alarmująca. Trzeba im po pierwsze umożliwić wykup mieszkań na możliwie najlepszych dla nich warunkach. Po drugie, trzeba jak najszybciej rozpocząć budowę nowych mieszkań komunalnych. Jak człowiek godnie mieszka, to i godnie się czuje! Żyrardowianie byli dość dobrzy, żeby Żyrardów budować, ale teraz nie są dość dobrzy, żeby tu mieszkać – odmawia się im prawa kupna tego, co sami budowali. To niesprawiedliwe! To trzeba błyskawicznie zmienić i mieszkania powinny wrócić jak najszybciej do Mieszkańców.

Widzę jak teraz uaktywnia się „młodzież” i przebiera nogami, aby wskoczyć na fotel prezydenta. To dobrze, że mają ambicje i ja popieram zmianę pokoleniową w Żyrardowie. Ale słyszę tylko o ich ambicjach, a nie słyszę o ich pomyślę na Żyrardów. I nie słyszę, żeby ktokolwiek z nich myślał o choćby wspomnianych powyżej przeze mnie sprawach.
Gdyby wśród młodego pokolenia pojawił się rozsądny kandydat z pomysłem, to byłbym gotów go poprzeć. Ja nie mam parcia na fotel i w pewnym sensie, nie ważne kto będzie w Żyrardowie rządził, byleby robił to z korzyścią dla Mieszkańców. Żyrardów potrzebuje teraz nie politycznych karier, lecz rozwoju i spokoju.

Dziękuję za rozmowę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close
Close